Uncategorized

Guard us My Good God!!!

Tegoroczna jesień nie przywitała nas optymizmem, nie każe nam się radować kolorami, słońcem przeświecającym w kolorowych liściach, spacerami po jesiennym parku w ostatnie ciepłe, słoneczne dni. i nie wiadomo czy i tych spacerów – ostatniej radości z jesieni nas wkrótce nie pozbawią. Tegoroczna jesień przywitała nas… gwałtownym atakiem koronawirusa. Gwałtownie skoczyła liczba zakażeń i osób, które infekcję przechodzą ciężko i potrzebują hospitalizacji. W Polsce państwowa służba zdrowia jest na granicy wydolności, a prywatna goni za pieniądzem i nie odpowiedziała na apel ministra zdrowia, by odciążyć państwowe szpitale i przejąć część chorych na covid 19. Premier Morawiecki zagroził, że jak po jedenastym listopada krzywa zakażeń przekroczy 30 tys. czeka Polskę narodowa kwarantanna – zamknięcie ludzi w domach i zamrożenie gospodarki. Strzeż nas Panie Boże, bo to nie tylko, że pozbawią nas radości z jesieni i spacerów do parku, ale to dla wielu krach gospodarczy! Wiele osób może stracić oszczędności całego swojego życia i zmuszonych będzie przejść na garnuszek państwa. Pytanie, czy w kryzysie gospodarczym, który przyniesie całkowity lockdown państwo będzie miało pieniądze na pomoc ludziom. Drukowanie pieniędzy i zwiększanie długu u społeczeństwa przez emisję obligacji to droga donikąd i w powoduje galopującą inflację, a w rezultacie gorszy kryzys i dalsze biednienie społeczeństwa. Oby nie, oby to były tylko czarne wizje chorobliwych pesymistów! W końcu ten wirus nie jest aż tak zjadliwy, statystyki mówią, że śmiertelność nie jest wyższą niż zwykłej sezonowej grypy. Jest tylko o tyle niebezpieczny, że atakuje ludzi starszych i śmiertelność pośród seniorów z chorobami współistniejącymi, a który senior po siedemdziesiątce ich nie ma? jest dość wysoka. Mój mąż, Mirek, senior po siedemdziesiątym piątym roku życia nazywa infekcję covid 19 grypą…

W lutym po wizycie w Chinach przechorowałam covid 19. Wtedy nikt o tej zarazie ani w Polsce ani w świecie nic nie wiedział. Zanim więc załatwiono testy, przechodziłam zakażenie nie tylko w Polsce, ale i w świecie, bo gzie mogłam, to latałam i ostrzegałam rządy. Ja przeszłam covid 19 bezobjawowo, nikt z mojej rodziny się nie zaraził, w Polsce pacjent 0 z objawami choroby pojawił się dopiero w połowie marca, kiedy ja już byłam zupełnie zdrowa. Dzięki temu uznano mnie za pacjenta 0 i włączono mnie i moją mamę do programu testowania szczepionki na koronawirusa przez amrykańską firmę Morlena. Obecnie wzięłyśmy już trzecią dawkę, a ostatnio miałam styczność z osobą zarażoną i nie zachorowałam. Firma ogłosiła skuteczność szczepionki. I tak myślałam, że problem pandemii nie dotyczy mnie i mojej rodziny i… zaczęłam uważać, że medialna panika z covid 19 jest przesadzona i że ktoś ma interes w sianiu w społeczeństwach paniki. Do czasu, kiedy wirus nie dotknął mojej rodziny. A zaczęło się banalnie… W klasie szóstej mojej dwunastoletniej córki wykryto ognisko koronawirusa. Dzieciom zrobiono testy i okazało się, że jest zarażona. Córka przeszła covida bezobjawowo, a pozostałe dzieci są czyste. Ale… po tygodniu mój mąż Mirek poczuł się żle. Miał dreszcze. Po trzech dniach pojawił się kaszel, gorączka, a na czwarty dzień stracił smak. Lekarz rodzinny skierował go na test. To było dziwne, że musiał z gorączką iść do przychodni, bo… lekarz jak się dowiedział, że jest podejrzenie covid 19 odmówił wizyty domowej. Potem jechał samochodem na test, bo z takimi objawami nie chciał jechać transportem publicznym. Bałam się o niego, nie o to, że jest chory, ale o to, że sam prowadził samochód, mógł zasłabnąć za kierownicą. Test wyszedł pozytywny. Mąż został odizolowany od rodziny. Leżał sam w swojej kawalerce, reszta rodziny została objęta kwarantanną. Bałam się do niego, bo jest w wieku ryzyka, choć rozsądek mi mówił, że nic się nie stanie, bo już wiem, że większość zarażeń to ostrzejsza grypa i że trzeba mieć wyjątkowego pecha, by choroba zaczęła zagrażać życiu i trzeba było iść do szpitala pod respirator. Ale… strach ma wielkie oczy! Mąż to przechodził jak ciężką grypę. Mirek nazywa tę chorobę nawet grypą. Przez jeden dzień miał gorączkę powyżej 39 stopni i był bardzo słaby, nie miał też apetytu. Ja jako zaszczepiona i sklasyfikowana jako niezarażona i moja mama też zostałyśmy wyjęte spod kwarantanny. Mama przychodziła do domu pomagać przy dzieciach, ja wyprowadzałam psa. Chodziłam też do Mirka i się nim opiekowałam. Brakowało mi… jak przychodził w nocy do mnie i naszych… wieczornych i rannych bara bara. No, ale o tym na razie nie myślał, był zbyt słaby. Chorował dwa tygodnie. W ostatni piątek miał znowu test, wyszedł czysty, a z mojej rodziny zdjęto kwarantannę, nikt się nie zaraził. W poniedziałek Mirek był po raz pierwszy u mnie w mieszkaniu. Jak powiedział: Jestem bardzo głodny! Ale nie dlatego, że przez dwa tygodnie mało jadł, powiedział, że… jest głodny mnie. Nasza noc była upojna! Mirek przeszedł sam siebie. Stres i strach z powodu choroby i strach o jego życie opadły. Dałam na luz i dałam wszystko z siebie. Zobaczyłam przed oczami tysiąc kolorów jesiennych liści, a potem… zmęczenie i błogie upojenie. Czy to mi się tylko śniło? Jesień z koronawirusem też może być piękna. Trzeba tylko… uwierzyć, że będzie dobrze. Uwierzyć, że Bóg nad nami czuwa. Myślmy w tym czasie próby pozytywnie!!!

Dzisiaj premier Polski natchnął kraj nadzieją. Powiedział, że od trzech dni krzywa wzrostu zachorowań się wypłaszcza. Widmo kwarantanny narodowej – całkowitego lockdownu się odsuwa w czasie. Może już odpadnie ta potrzeba? Tak sobie pomyślałam, że może epidemia w Polsce osiągnęła już apogeum i teraz będzie stopniowo opadać. Wszystko zależy od dnia jutrzejszego. 11 listopada to w Polsce Narodowe Święto Niepodległości. Wszystko będzie zależało od rozsądku społeczeństwa. Na jutro w Warszawie planowany jest nielegalny, bo z racji epidemii władze stolicy odmówiły rejestracji, Marsz Niepodległości. Będą też jak codziennie od dwóch tygodni spontaniczne protesty kobiet przeciwko zakazowi aborcji z powodu ciężkich wad płodu, też sporo ludzi. Jak zachowa się wirus i czy oddali się widmo całkowitego locdownu kluczowy będzie dzień jutrzejszy. Mam nadzieję, że będzie dobrze! A wy jak myślicie? Czy wiara w to, że epidemia w Polsce się wypłaszcza to jest naiwność? Tymczasem w połowie grudnia jestem umówiona do kosmetyczki i chciałabym, by wizyta wypaliła. Uroda jest ważna dla samopoczucia kobiety, a dobre samopoczucie powoduje, że nie stresuje nas epidemia, myślimy pozytywnie. No i zbliża się najpiękniejsze, najbardziej rodzinne święto w roku, Boże Narodzenie. Niech będzie normalne i jak każde dotychczas godne pięknych, rodzinnych wspomnień!!! Czas próby uwieczniony szczęściem. Cicha Noc, Święta Noc- szczęśliwa noc, namiętności noc…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s