Uncategorized

Long live the labour of miner!!!

Zbliża się Barbórka – górnicze święto, w tym roku bardzo skromne i bez tradycyjnych obchodów górniczych jak skok przez skórę, karczmy piwne i combry babskie z racji sytuacji epidemiologicznej. Jednak górnicy zrobią wszystko, by tradycji Barbórki stało się za dość. Będą msze za Stan Górniczy i modlitwy za górników, którzy zginęli na posterunku pracy w kopalni. Na Barbórkę msze będą jeszcze bez ograniczeń wiernych, bo nowe epidemiologiczne ograniczenia przygotowywane są na Święta Bożego Narodzenia. Lubin to nowe miasto górnicze, górnictwo miedziowe istnieje w Lubinie od 1956r, ale lubińska brać górnicza obrosła tradycją. Pielęgnuje górnicze tradycje i celebruje Barbórkę. W tym roku lubińska brać górnicza też pokaże światu, że drogie jej górnicze święto i że nie zapomina o nim. Delegacja górników złoży kwiaty pod pomnikiem odkrywcy Polskiej Miedzi Jana Wyżykowskiego i pod pomnikiem pierwszego dyrektora Kombinatu Miedziowego Tadeusza Zastawnika. Mam też nadzieje, że podczas tegorocznej skromnej Barbórki, będącej z racji epidemii raczej świętem zadumy niż radości, górnicy nie zapomną o tych, co walczyli o to , by miedż była polska i znana na całym świecie. Złożą kwiaty na grobie pięciu górników zastrzelonych przez ZOMO podczas pacyfikacji strajku w kopalni Sieroszowice 3 maja 1986r. Jak w górniczej piosence: Bóg Was wezwał, by miał czym w piecu palić, gdy nadejdzie zima…

Moje życie od dzieciństwa związane jest z Lubinem i górnictwem miedziowym. W 1972r rozpoczęłam naukę w szkole podstawowej nr 4, która została nazwana im. Przodowników Pracy ZG Lubin. Gdy byłam w pierwszej klasie, w szkole była uroczystość nadania szkole sztandaru i imienia. Była uroczysta akademia. Zaproszono na nią górników, którzy byli przodownikami pracy oraz weteranów, którzy pracowali przy pracach szukania rud miedzi prowadzonych przez Jana Wyżykowskiego. Podczas tej akademii występowałam w chórku, który śpiewał pieśni górnicze i po raz pierwszy hymn szkoły, napisany na tę okazję. Mówiłam też wiersz o trudzie górniczym. Zrobiłam furorę i mówiło o mnie całe miasto. Było też moje zdjęcie w lubińskiej gazecie Konkrety. Wkrótce jednak Konkrety nie były już jedyną górniczą gazetę. Mój wujek, a dzisiaj mój Mirek wystąpił z propozycją utworzenia gazety Zagłębia Miedziowego. Kombinat Miedziowy się zgodził i tak powstała Nowa Miedż z siedzibą na kombinacie w budynku, który dziś się rozbudował i mieści się w nim szpital. Czasy wtedy były takie, że Mirek musiał przejść ostre ” przepytywanie” w Komitecie PZPR, aby zostać Naczelnym gazety, ale udało się. Nowa Miedż, choć miała błogosławieństwo partii, była jednak ostoją wolności słowa i wolności prasy w Lubinie, której echa rozchodziły się w całej Polsce. Mirek był niepokornym dziennikarzem. Miał procesy polityczne o wolność słowa, które wygrywał. Kres niepokornej gazecie położył dopiero Stan Wojenny. Służba bezpieczeństwa zatriumfowała! Wraz z ogłoszeniem Stanu Wojennego zawieszono wszystkie gazety wychodzące w Polsce, zostały tylko Trybuna Ludu i Żołnierz Polski. W 1983r Stan Wojenny zniesiono, gazety odwieszono. Nową Miedż zlikwidowano. Na jej miejsce SB powołało własną gazetę, Polską Miedż. Muszę przyznać, że im ją redagowałam, bo nie mieli o tym pojęcia. Ale dzięki temu miałam wpływ na to , co drukują, bo lubili kompromitować znanych, a niepokornych ludzi w Lubinie. W takim wypadku w drukarni we Wrocławiu ściągało się artykuł, a w to miejsce wstawiało jakąś laurkę chwalącą działalność partii w Lubinie. Muszę przyznać, że nowa ramówka gazety z poprawkami bardzo się podobała kierownictwo z SB. Polska Miedż uzyskała nawet jakąś państwową nagrodę dla najlepszej prasy lokalnej. Wypadek przy pracy? A jej ” dziennikarze” dzisiaj głoszą, że są najlepszymi dziennikarzami w kraju. Mirek z Polską Miedzą nic wspólnego nie miał? Chyba tylko to, że go nienawidzili i szczególnie atakowali, a zwłaszcza jego żonę, Barbarę. Moim zdaniem ostatnim zwycięstwem SB w Lubinie była likwidacja mojej szkoły czwórki i zrobienie w tym budynku liceum ogólnokształcącego w 1988r. Jak powiedział szef wydziału spraw wewnętrznych we Wrocławiu: zlikwidowano wreszcie to gniazdo małych os. Potem była debata Miodowicz – Wałęsa, Okrągły Stół i … wybory 4 czerwca 1989r i… skończył się w Polsce socjalizm. W życie wszedł Plan Balcerowicza i zaczęto prywatyzować gospodarkę. Jak to robiono? Do dziś nie rozumiem! Po co było likwidować PGR, które funkcjonowały dobrze i likwidować, zwalniać pracowników zbiorowo państwowe zakłady, którym wystarczyła tylko reforma i mogły dalej funkcjonować jak państwowe. Załatwiono cały przemysł włókienniczy Łodzi, który istniał od XIX wieku i przetrwał nawet Komunę. A dziś… nosimy chińską tandetę. Zmorą lat prywatyzacji było tzw. uwłaszczenie nomenklatury, kiedy to kierownictwo państwowych i spółdzielczych przedsiębiorstw, najczęściej z wyższych stanowisk komitetów PZPR i SB tworzyła własne spółki, modne wtedy były spółki z oo, uwłaszczając się majątkiem firm, którymi zarządzali. Niewiele brakowało, a Kombinat Miedziowy spotkałby podobny los! W 1993r byłam na aplikacji radcowskiego we Wrocławskiej Izbie Radców Prawnych. Mój kolega Grześ pisał wtedy na prawie we Wrocławiu pracę magisterską. Opracowaliśmy razem projekt prywatyzacji KGHM i przekształcenia go w spółkę Skarbu Państwa z akcjonariatem pracowniczym. Nasi opiekunowie naukowi byli tak zadowoleni, że przekazali nasz projekt do ministerstwa przekształceń własnościowych. Utknął i … pewnie został zasypany papierami, bo ministerstwo miało inny plan co do Kombinatu Miedziowego. Chciano go sprzedać zagranicznemu kapitałowi, a zgłosił się wielki australijski holding miedziowy Asarco. Moim zdaniem ktoś w ministerstwie wziął sporą łapówkę, kto? – już się pewnie nigdy nie dowiemy. Ale zaczęto namiętnie lobbować za sprzedażą KGHM firmie Asarco. Do lubińskiego zarządu szły obszerne raporty, które stwierdzały, że przedsiębiorstwo miedziowe jest na granicy wypłacalności i tylko zastrzyk zagranicznego kapitału je uratuje. W walkę o zatrzymanie Polskiej Miedzi w Polsce zaangażował się Ryszard Zbrzyzny, który był wtedy szefem związku zawodowego górników KGHM. Mój Mirek miał wtedy pracował w oddziale lubińskim Zielonogórskiej Gazety Nowej, a potem miał własną gazetę Nową Gazetę Lubińską. Zbrzyzny przynosił mu materiały, a on pisał artykuły o zamiarach sprzedaży KGHM firmie australijskiej. Grożono mu nawet procesem, nasłano nawet na niego bandytów, ale walczący o zatrzymanie Polskiej Miedzi w Polsce zwyciężyli. I to dzięki artykułom Mirka. W ministerstwie wreszcie ” odkopano” ze sterty papierów nasz projekt i zapadła decyzja o prywatyzacji. Powstała KGHM ” Polska Miedż” Spółka Akcyjna, spółka Skarbu Państwa, w której Skarb Państwa miał 50 + 1 akcji i kontrolę, resztę to był akcjonariat pracowniczy. Inna sprawa, że nasz projekt się szybko rozleciał, bo większość pracowników szybko sprzedała swoje akcje i KGHM przestał był akcjonariatem pracowniczym. Jednak mnie i Grzesia doceniono. Dostaliśmy nagrodę ministerstwa. Mój tato, który był szefem radców prawnych w ZG Lubin zatrudnił u siebie Grzesia i dał mu pozytywną opinię do aplikacji radcowskiej. Do dziś Grześ jest wdzięczny mojemu tacie i ciepło o nim mówi. Grzegorz należy do wałbrzyskiej Izby Radców Prawnych, ja do wrocławskiej. W spółkach KGHM nie ma już komórek radców prawnych na etacie. Spółki robią przetarg i zlecają obsługę prawną firmom prawniczym. Grześ zajmuje się obsługą ZG Lubin. I…. uwaga: radca prawny może zajmować się sprawami cywilnymi i z pracowniczymi, ale z racji tego, że Grześ zajmuje się sprawami ZG Lubin, zachodzi konflikt interesów i nie może brać sprawa ludzi przeciwko ZG Lubin. Ale w Lubinie firm prawniczych jest jak mrówek. Moja firma nawet ma darmowe porady prawne dla obywateli. A… teraz już idę do łóżeczka. Niedługo przyjdzie Mirek i… mam przeczucie, że znowu będzie bardzo… bardzo namiętny i da dowód jak bardzo mnie kocha. A potem zaśniemy bosko zmęczeni i czuje objęci. Czego życzę z okazji Barbórki żonom wszystkich górników!!!

Czy tegoroczna Barbórka będzie smutna? Na pewno będzie inna i bardzo nietypowa. Jednak nie musi być smutna. To zależy, jakie nastawienie będzie górników. Wiem, że czas mamy skomplikowany i nienapawający optymizmem. Pandemia covid 19 trwa już od marca, od pażdziernika rząd nam zwiększa obostrzenia, a mówi, że to może być nie koniec. Jak ilość zakażeń wzrośnie ciągu tygodnia do 27 – 29 tys, dobowo grozi nam kwarantanna narodowa, całkowite zamarcie życia, gospodarki i zamknięcie ludzi w domach. Oby nie. Módlmy się, by tendencja malejąca zakażeń się utrzymała. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, też będą inne niż co roku. Wszyscy jednak marzymy, by były ciepłe i rodzinne. By te święta w naszej pamięci nie utrwaliły się jedynie jako… walka ze śmiertelnym wirusem. Życie człowieka jest krótkie. Każdy chce je przeżyć jak najpiękniej i cieszyć się każdym danym przez Boga dniem. Tymczasem jesteśmy zmęczeni epidemią, zestresowani rządowymi obostrzeniami. W tym roku wzrasta w zastraszający sposób ilość zaburzeń psychicznych, bo ludzie nie wytrzymują psychicznie. Niech więc górnicy cieszą się swoją Barbórką, a … my mimo wszystko przygotowujmy się do Świąt Bożego Narodzenia. Będzie dobrze! Nadzieja umiera ostatnia, a rodzi się nowa… I tego się trzymajmy!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s