Uncategorized

The cabin is free, the spring in heart!!!

Zima jeszcze zdzierży! Albo i nie? Mamy początek lutego, to zazwyczaj najostrzejszy czas zimy. Jak mówi stare polskie ludowe przysłowie: Luty obuł chłopa w buty! A nazwa ” luty” wywodzi się od staropolskiego luty, co oznacza srogi. A tymczasem w tym roku… zima wcale nie jest sroga. A ja odkryłam w mieście pierwsze oznaki wiosny. Tymczasem trwają ferie zimowe, a zimy nie ma. Czy naszym dzieciom będzie dane jeszcze oglądać srogą zimę, śnieg po kolana i mróz minus dwadzieścia stopni. Obecnie mamy okazję obserwować ocieplanie się klimatu. Naukowcy biją na alarm, że to na skutek działalności człowieka klimat się ociepla i jak człowiek nie przestanie zatruwać środowiska, to za sto lat możemy być świadkiem katastrofy klimatycznej, która uniemożliwi życie na ziemi. Ja we wpływie człowieka na klimat aż do tak hiobowych wniosków nie idę. Niewątpliwie zatrucie środowiska ma pewien wpływ na ocieplanie się klimatu, ale… jest to zjawisko całkiem naturalne. W historii życia na ziemi były okresy, że były takie upały, że na ziemi była pustynia i przyszło też takie zimno, że nasunął się lodowiec. W samym tylko naszym dwutysiącleciu były takie okresy, że były zimy, że ludzie zamarzali, a w XV wieku na naszym terenie było tak ciepło, że w okolicach Zielonej Góry posadzono winną latorośl i doskonale się przyjęła. Tak będzie i teraz. Teraz nachodzi ciepło, ale za lat dwadzieścia lub trzydzieści mogą przyjść zimy stulecia. Może nasze dzieci nie zobaczą już zimy stulecia, ale nasze wnuki na pewno tak. A tymczasem niech dzieci się cieszą z ferii zimowych, nawet jeśli… w te ferie pójdą szukać wiosny!

W naszej rodzinie początek ferii upłynął … pod znakiem kwarantanny. My wszyscy jesteśmy zaszczepieni, więc covid przeszliśmy lekko. Najpierw mój mąż miał katar i w jedną noc lekką gorączkę, test wyszedł pozytywny. Właśnie skończył kwarantannę. Potem ja złapałam omikrona. W zeszły czwartek w nocy miałam taką biegunkę, że biegałam całą noc i leciała ze mnie woda. Na drugi dzień już mnie nie goniło, tylko przez trzy dni miałam lużne stolce. Na drugi dzień test na covid wyszedł negatywny. Nie zgłaszałam się do sanepidu, bo dali by mi dziesięć dni kwarantanny, a ja po trzech dniach byłam zdrowa. Nie wychodziłam nigdzie z domu, a jak miałam wyjść z pokoju, zakładałam maskę. Mama jest zdrowa, też szczepiona. Ja tylko mam zgryza, bo dzień przed biegunką byłam u kosmetyczki. Jak dziewczynę, też szczepiona, zaraziłam, to mnie sklęła. W niedzielę moje dzieci pojechały na zimowisko, szczepione. Załatwiłam im zimowisko do Wisły, miejscowości Adama Małysza. To zimowisko z nauką jazdy na nartach. Celowo wybrałam Tatry, bo w Tatrach zawsze jest śnieg, a u nas w Sudetach… różnie bywa. Wybrałam im zimowisko z nauką jazdy na nartach, bo wiem, jak jest ważne uprawiać sporty. Ja to zawsze byłam takim antytalenciem sportowym, że bałam się zjeżdżać na sankach z większej góry. Pamiętam kiedy miałam trzynaście lat, mój tato postanowił mnie nauczyć jeżdzić na nartach. Zabrał mnie nad zalew. Z małego pagórka zjechałam nosem w dół, a nogami w górę i… powiedziałam, że już nigdy nart nie włożę na nogi. Moja dwunastoletnia córka przysłała mi zdjęcie na nartach. Napisała, że zimowisko fajne. Wracają w ten wtorek. Pisze, że szkoda. Napisała do taty, by w niedzielę zabrał ją jeszcze na narty. Jest taka piosenka: ” Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni.” I tak było u nas. Co prawda ferie upłynęły nam pod znakiem kwarantanny, ale w piątek mój mąż już skończył kwarantannę. Był taki wyposzczony i tak mnie spragniony, że… w nocy dał z siebie wszystko. Miał taką werwę, że aż w namiętności wykręcił mi nogę. Było cudownie aż nie miałam ochoty spać, ale bosko zmęczona zasnęłam przytulona do mojego Mirka. Jak cudownie, gdy się ma w nocy przytulić do wymarzonego męskiego ciała. Współczuję kobietom, które tego nie mają i budzą się same w spoconej pościeli po… zabawie z wibratorem. Ja dziękuję Bogu, że mam się w nocy do kogo przytulić i zasypiam spocona, ale po namiętnych igraszkach z moim Mirkiem. Wczoraj w nocy też było fajnie, a coś mi się wydaje, że i tej nocy Mirek przejdzie sam siebie. Czekam z utęsknieniem… Po moim wpisie o Kossakach i opublikowaniu zdjęcia Magdaleny Samozwaniec coś drgnęło w sprawie odzyskania pamiątek po Kossakach. Zgłosiła się klientka z prośbą, byśmy wyleczyli jej córkę ze schizofrenii. Już pięć lat jej leki i żadnej poprawy. To znaczy, że urojeń i omamów nie ma, ale jest nie do życia. Siedzi zamknięta w pokoju, nigdzie nie wychodzi, do pracy się nie nadaje, a tylko jak mantrę powtarza, że chciałaby męża i dzieci. Prosi mnie o pomoc, bo wie, że mój szef jest światowej sławy psychiatrą i że mamy sukcesy w leczeniu. Na razie w podziękowaniu… otrzymałam patelnię. Ale mam obiecane zdjęcia babci Ani. Do mojej kancelarii przyszła też pani, bym wywalczyła jej rentę dla córki, bo ma schizofrenię, do pracy się nie nadaje, a Orzecznik ZUSu orzekł, że jest całkowicie zdolna do pracy. Inna przyszła, bo ZUS orzekł częściową niezdolność do pracy, a ona chce całkowitą, bo renta jest wyższa. Klient przyniósł mojemu mojemu mężowi stary obraz. Powiedział, że… to Kossak. Mój Mirek jest grzeczny i przyjmuje wszystko, co mu wdzięczni ludzie dają, by nie robić im przykrości. ” Kossaka” powiesił w… łazience. Jak mówił, że już nie ma gdzie wieszać obrazów. No, mamy jeszcze garaż! Tymczasem ferie się kończą, dzieci wracają. Znowu w domu będzie tłok. Ciasno mamy w domu, ale mojego tłoku nie oddałabym nikomu nawet jakby mi dawał angielską koronę albo prezydenturę USA. Nasz gęsty dom jest wspaniały, a nasze upojne noce z Mirkiem bezcenne!

Ludzkie typy są różne. tyle ile ludzi, tyle jest zainteresowań ludzkich. Jedni lubią starocie i swój dom urządzają w stylu póżne rokokoko, a inni wolą nowoczesność. Ja lubię antyki, oczywiście jeżeli nie jest to dom ze wsi potiomkinowskiej. Nowoczesność też może być sztuką, o ile jest to nowoczesność projektowana przez artystę, a nie chińskie skorupy, czyli bezwartościowy badziew. Tylko… prawdziwa nowoczesna sztuka jest droga. Dlatego większość ludzi urządza domy chińską tandetą. Też można! Pod warunkiem, że się do tego podchodzi z przymrużeniem oka, a nie snobistycznie mówi, jaką wspaniałą sztukę ma się w domu. Zwykle po wystroju domu określa się statut społeczny ludzi. Ludzie, których korzenie sięgają głębokiej historii lubią antyki, klasa średnia gromadzi chiński badziew, a nowobogaccy sztukę współczesną, nie tyle ładną, co piekielnie drogą. Do jakiej grupy lepiej się zaliczać? Najlepiej być sobą i gromadzić w domu to co się nam podoba. Jak gromadzimy antyki, to olejmy tych, co pogardliwie nas nazywają ” zbieraczami”. Na giełdzie można czasem znależć prawdziwe perełki, a kiedy jeszcze sami potrafimy je odnowić. Tak jak mój mąż odnawia starocie. Bądżmy sobą we własnym domu! Dom to nasz azyli. Musimy się w nim dobrze czuć, by zawsze do niego wracać. Tak jak ja. W moim domu zawsze spring i zawsze kwitnie…. I o to w życiu chodzi!!!

1 thought on “The cabin is free, the spring in heart!!!”

  1. Ale się uśmiałam! Bo mój Mirek skończył jedną kwarantannę i już jest na drugiej. Kontrahent, który z nim załatwiał interesy jest zarażony. Ja na szczęście przeszłam omikrona, więc nie muszę się od niego izolować. Nasze regularne spotkania na… seks się odbyły. Było cudownie i… aż z namiętności podrapał mi nogę. Teraz czekam, co mój ukochany wymyśli na walentynki. Już w poniedziałek. I mam nadzieję, że żadne hiobowe wieści dziennikarzy bijących pianę w sprawie zagrożenia wojną Ukrainy przez Rosję nie zakłócą nam tego pięknego dla nas dnia.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s