Uncategorized

How to carry off the lovely man?

Wiosna – kwiecia czas!

Stworzenie się budzi do życia.

Słońce raduje Nas

I nie ma nic do ukrycia. – Pierwsze podmuchy cieplejszego wiatru, słońce coraz mocniej grzeje i wszystko to sprawia, że budzi się w nas chęć do życia i optymistyczne spojrzenie na świat. A takie spojrzenie jest nam teraz bardzo potrzebne. Trwa wojna na Ukrainie i to jest bardzo bolesne doświadczenie dla wszystkich nas. Pokazuje nam do czego doszła ludzkość prowadząc w XX wieku Zimną Wojnę i wyścig zbrojeń. Pokazuje, jak śmiercionośną broń stworzyła ludzkość i pokazuje, jak okrutna jest współczesna wojna i ostrzega nas, że w przyszłości już delikatniejsza nie będzie, tylko bardziej jeszcze okrutna. Być może, że to doświadczenie nauczy czegoś ludzkość i będzie to już ostatnia wojna na taką skalę. Mam taką nadzieję! Na realizacji urojonych ambicji Władimira Putina wskrzeszenia mocarstwowej roli dawnego Związku Radzieckiego cierpimy my wszyscy. Krwawi Ukraina, którą Putin chce złamać i zmusić do ugody na jego warunkach uderzając w ludność cywilną. Krwawi Rosja, w której drakońskie sankcje zachodu zwykli obywatele zaczynają już odczuwać. Sklepy zaczynają ziać pustkami, banki bez dostępu kapitału z Zachodu bankrutują, gazu i ropy na skutek embarga Rosja nie ma gdzie sprzedać, a kraje, które by ją wzięły, nie mają czym zapłacić i wkrótce Rosja stanie przed problemem braku pieniędzy, w tym na prowadzenie wojny. Krwawimy i my wszyscy na zachodzie, bo gospodarka to system naczyń połączonych i sankcje nałożone na gospodarkę rosyjską uderzają rykoszetem w nas, euro spada, giełdy lecą w dół, a oszczędności bankowe drobnych ciułaczy zżera inflacja. Do tego jeszcze grozi nam klęska humanitarna na skutek masowego napływu uchodżców z Ukrainy. Można było oddać Putinowi Ukrainę, ale sukces by go rozzuchwalił i za kilka lat sięgnąłby po republiki bałtyckie, a potem może i po Polskę. Trzeba więc zacisnąć zęby i… pasa, dla zachowania wolności i demokracji dla przyszłych pokoleń. A tymczasem radujmy się wiosną! Patrzmy na rodzące się życie i myślmy pozytywnie! Wkrótce pożegnamy zimę i utopimy marzannę, oby razem z krwią i dymem pożarów ukraińskich miast!

Najpiękniejsze uczucie to miłość, a miłość jest piękna jak jest skierowana do właściwego człowieka. Jak się pokocha właściwego człowieka, to się zmobilizuje wszystkie siły, by go zdobyć. Miłością mojego życia jest Mirek – mój wujek. chociaż uzmysłowiłam to sobie dość póżno, ale wiem już, że tylko z nim chcę spędzić całe życie. A co po nim? Pewnie nic, bo nie wyobrażam sobie znalezienia chłopa po nim? Walczyłam o niego dość wcześnie, na początku zapewne z chęci przekory, by zdobyć kogoś kogo nie mogę mieć. Mojemu Mirkowi zawsze towarzyszyłam. Jak byłam mała, nosił mnie na rękach. W szkole byłam częstym gościem w jego redakcji, do tego stopnia, że jego pracownicy uważali mnie za redakcyjną maskotkę i czegoś im brakowało, kiedy nie przyszłam. To w jego redakcji i dzięki niemu zdobywałam szlify dziennikarskie i pierwsze sukcesy. W drugiej klasie ogólniaka w nocy andrzejkowej – tak pamiętnej przeżyłam z nim swój pierwszy raz. Kiedy między świętami poszłam do niego do pracy / pełnił wtedy funkcję po dyrektora w domu kultury/ i powiedziałam mu, że jestem w ciąży, z początku nie uwierzył. Pokłóciliśmy się. Siedziałam wtedy w otwartym oknie, za mocno się wychyliłam i wypadłam. Jak on się wtedy przejął! Był zadeklarowanym ateistą, wtedy jednak po raz się pierwszy zaczął modlić o moje życie i… dziecka. Dziecka nie udało się uratować, ale ja wyszłam z tego. Mirek od tej pory stał się głęboko wierzący, choć oficjalnie mówi, że ma gdzieś religię. Odkąd jesteśmy małżeństwem, coniedzielna msza o siódmej rano jest nam potrzebna jak powietrze. Choć się do tego nie przyznaje i na ten temat żartuje, to podejrzewam, że chodzi regularnie do spowiedzi. Wtedy pewnie by się rozwiódł i ożenił ze mną, ale skoro dziecka nie było, to ja uważałam, że nie ma takiej potrzeby. Nie chciałam rozbijać mu rodziny, bo Marcin był mały. W 1990r zostałam żoną Marka Siudyma, uważałam, że Marek będzie tą jedyną miłością na całe życie i zapomniałam o Mirku. Kiedy jednak w lutym 1991r urodziła się nasza pierwsza córka, w lubińskim biurze pracy zobaczyłam ogłoszenie, że Nowa Gazeta Zielonogórska z oddziałem w Lubinie poszukuje dziennikarzy, poszłam tam. Siedziba oddziału była wtedy w domu kultury. Zapomniałam, że tą gazetę sama tworzyłam, jestem w niej naczelnym i sama dałam to ogłoszenie. Zresztą moja współpraca była po części dziennikarską prowokacją, bo doszły nas słuchy, że w Lubińskim oddziale trwają jakieś intrygi przeciwko kierownikowi oddziału. poszłam, przyjmował mnie Mirek i powiedział, że pracownika już przyjęli, ale mogę na razie współpracować. Przyprowadziłam też moją koleżankę Iwonę, bo wywąchałam z jakiego lubińskiego środowiska zrodziły się te intrygi. Pisałam jej teksty i nawet parę opublikowano. Kiedy poszliśmy do redakcji na pierwszą rozmowę, po wyjściu powiedziałam jej o kierowniku, czyli Mirku, że ten mi się podoba. Ona mi odpowiedziała, że… z tym człowiekiem nie chcę mieć nic wspólnego. I ja już wiedziałam, co w trawie piszczy. Intrygi wychodzą z okolicy… zwanej w Lubinie Trójkątem Bermudzkim. To mnie uczuliło i kazało mi się oglądać w tamtą stronę. w maju 1993r wybuchła afera plotkowa i wyszedł na jaw udział w niej naszej koleżanki z oddziału w Lubinie, Krysi. Wszystko zaczęło się od tego jak Jerzy Urban w Nie zagrał jej na nosie i zamiast opublikowania ” zamówionego” artykułu z ohydnymi plotkami o mnie, opublikował artykuł o szukaniu męża za granicą pod znamiennym tytułem ” Dupny eksport”. Od tego czasu nie tylko zaczęła się druga epoka w moim dorosłym życiu poprzez walkę z plotkami, nie tylko zaczęła się faza manii w mojej chorobie dwubiegunowej, ale co najważniejsze odnowił się mój romans z Mirkiem. Po jednej imprezie w redakcji powiedział, że mnie odwiezie i zabrał samochodem do lasu. Mieliśmy małe igraszki. Marek stracił żonę, ale ja jeszcze długo nie potrafiłam się zdecydować , którego wybrać. Mirek mi tego nie ułatwiał. Jak to mężczyzna zapytał mnie enigmatycznie, czy chodzi o seks. Kiedy mu potwierdziłam, zasmucił się, ale nic nie odpowiedział. W 1996r miał już swoją redakcję, Lubińską Gazetę Nową. Wtedy to jako sekretarkę zatrudnił rozwódkę z dzieckiem, którą mąż porzucił w ciąży. Zrodziła się we mnie zazdrość. Ta dziewczyna na siłę szukała sobie chłopa i dybała na Mirka. Do tego stopnia, że powiedziała mi, bym do redakcji nie przychodziła. Powiedziałam to Mirkowi, a on mi powiedział, bym się nie przejmowała: ona każdemu tak mówi. Dalej spotykaliśmy się w redakcji i oprócz igraszek przeszliśmy na całość. W 1998r urodziła się Julka i… myślałam, że to Mirka córka. To przyspieszyło mój rozwód z Markiem. Moja starsza córka, zakochana w ojcu, obraziła się na mnie i… dopiero niedawno się do siebie zbliżyliśmy. Od lipca 1999r jestem szczęśliwą żoną Mirka i zbliżamy się do srebrnego wesela. Mam nadzieję, że nic go nam nie zakłóci i będzie szczęśliwe. Kiedy Julka miała pięć lat, ujawniło się jej podobieństwo do Marka. To córka Marka Siudyma. żałuję, że wyszłam za Mirka. A nasza gromadka zapoczątkowana w 2000r, przez bliżniaki Stasia i Angelikę i skończona w 2015r, na czterdziestce jest wiernymi kopiami Mirka, z czego ja się cieszę. On mówi, że to moje kopie i nazywa je obrazami. Dziś już nie musimy wykradać upojnych chwil w wypożyczonym mieszkaniu kolegi, w samochodzie na wycieczce do lasu czy na fotelu w redakcji, ale nadal emocjonuje nas ten dreszczyk na tajnych spotkaniach w jego kawalerce. Kochamy się do utraty tchu. O właśnie wczoraj dał mi tyle rozkoszy i niezapomniany orgazm. Żałuję tylko, że dzieci już nie mogę mieć i ogromna ilość cennego nasienia, jakim mnie wypełnił wylatuje ze mnie. Właśnie nie mogę się doczekać nocy, kiedy znowu będę Świętym Graalem dla niego. Pamiętam kiedy spotykaliśmy się w redakcji Zielonogórskiej Gazety Nowej mówiłam na niego pan. Mój tato mnie zapytał żartem: Kto to jest pan? Powiedziałam: Pan to pan i basta! I… stworzyłam nową modę, bo koledzy z pracy mówili do siebie pan i pani, choć znali się od dawna. A ja do mojego Mirka czuję wielki szacunek i wiem, że on jest więcej wart ode mnie. Dlatego scyzoryk mi się w kieszeni otwierał, kiedy Iwona przynosiła plotki z Trójkąta Bermudzkiego i opowiadała o nim idiotyzmy. Niech się przyjrzy swojemu wujkowi! A odkryłaby sporo, nawet z własnego dzieciństwa! Zdobyłam swojego ukochanego faceta i mam nadzieję, że odkryłam innym paniom, jak mają tego dokonać.

No i wiosna się zbliża całą parą! Pierwsze słońce, pierwsze ciepło. Zaczyna się czas na miłość i pojawia się pierwsza miłość. Miłość to ważny aspekt naszego życia. Każdy małolat i małolata jej oczekują i pragną. Ludziom, którzy nigdy nie doznali miłość, czegoś w życiu brakuje. Odczuwają jakąś pustkę. Tacy puści ludzie to często chorzy na schizofrenię. Różne są przyczyny, że nie mają swojej drugiej połówki. Jednym choroba nie pozwala, innych nikt nie chce, bo są chorzy, a jeszcze inni , bo są zbyt nieśmiali, by zdobyć drugą połówkę. Wielu w czasach młodzieńczych nie miało nigdy sympatii i to stało się przyczyną ich choroby. Jedno jest pewne: ci ludzie bardzo chcą mieć bliskiego człowieka. Nawet stara panna chora na schizofrenię, która na forach internetowych jest w stosunku do innych kobiet złośliwa, robi to, bo rozpaczliwie chce, by zwrócić na siebie uwagę. Tylko, że jest chora, chce zdobyć sympatię, a nie zdaje sobie sprawy, że odstrasza ludzi. Schizofrenia to choroba społeczne. W obecnych czasach , kiedy media bombardują nas hiobowymi wieściami z wojny na Ukrainie, kiedy sieją panikę, niejedna osoba permanentnego stresu nie wytrzyma i przypłaci to zaburzeniami psychicznymi. Wojna i jej okropieństwa: krew , oderwane kończyny, wypływające z człowieka wnętrzności śmierć przyjaciół obok, to przeżycie ponad siły dla człowieka. Niejeden żołnierz i to zarówno po stronie ukraińskiej jak i rosyjskiej wróci z wojny wrakiem psychicznym, niezdolnym do okazania empatii i miłości dla partnerki. Jednak jest wiosna! Miejmy nadzieję, że na wielkich tego świata wstąpi Duch Święty i opamiętają się. Wiosna, słońce, kochajmy się, bo warto!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s