Uncategorized

We are happy because we have the Day of Mum!!!

W Krakowie w Kościele Sanktuarium Św. Stanisława postawionego na miejscu, gdzie biskup zginął zamordowany na rozkaz króla Bolesława Śmiałego znajdują się relikwie Świętego Stanisława. Cechą katolicyzmu jest między innymi wiara w relikwie. W historii jak i dzisiaj wiara w relikwie była nadużywana i prowadziła do absurdów. Negatywną cechą wiary w relikwie był handel relikwiami, rozpowszechniony w średniowieczu. Henryk Sienkiewicz w Krzyżakach nabijał się z handlu relikwiami. Sanderus miał tak ważne relikwie jak: kopytko osiołka , na którym Święta Rodzina uciekła do Egiptu i szczebel z drabiny, która się śniła Jakubowi. I dzisiaj handel relikwiami kwitnie. Na bazarach odpustowych można dostać relikwię krwi, którą mamy jako relikwię Św. Jana Pawła II. W sklepie z dewocjonaliami w Krakowie jako pamiątkę dla turystów widziałam replikę relikwii / kości/ Św. Stanisława, który jest patronem Polski. Jest to nadużywanie wiary ludzi w relikwie. A ludzie wierzą. Wierzą, że jak dotkną krwi Jana Pawła II , to zostaną uzdrowieni czy im się poszczęści. Nie można się śmiać z wiary ludzi! Ja sama kiedyś byłam przy renowacji nagrobka Św. Jadwigi w Trzebnicy i dotknęłam jej kości, by Święta odwróciła ode mnie nieszczęścia, bo miałam wtedy zły okres życia. Często kobiety dotykają relikwii, by szczęściło im się w rodzinie, by szczęśliwie zostały mamami. Mimo wszystko ta wiara nie jest śmieszna, jak piszą ateiści na forum, jest piękna.

Po raz pierwszy doznałam cudu radości z dnia matki w lutym 1983r, kiedy to przez cesarskie cięcie urodził się mój pierworodny Feliks, pogrobowy syn po moim pierwszym mężu Adamie Fierli, który zginął zastrzelony przez ZOMO podczas pacyfikacji Lubina w dniu 30 sierpnia 1982r. Po ślubie nie planowaliśmy dzieci, bo najpierw postanowiliśmy poświęcić się nauce, ja miałam szesnaście lat i chodziłam do ogólniaka, on był studentem. Byłam na obozie żeglarskim w Lubiatowie, przyjechał do mnie, był bardzo zazdrosny i … zapomnieliśmy się w krzakach. Ale nie żałuję, bo Adam pozostawił po sobie syna. Feliks był wcześniakiem , urodził się przedwcześnie i długo przebywał w inkubatorze. Ja modliłam się do relikwii Św. Stanisława, by mi go nie zabrał. I zostałam wysłuchana, Feliks mimo, że wcześniak był zdrowy i silny i jest ponadprzeciętnie inteligentny. Urodził się na skutek wypadku. W lutym 1983r poszłam do Rotundy PKO wypłacić pieniądze. Wyszłam z budynku i akurat wtedy nastąpił wybuch. Wyszłam i… na ulicy wpadłam pod rozpędzony samochód, który prowadził póżniejszy znany polityk lewicy lubińskiej. Był pijany i za kierownicą siedziała jego siostrzenica, nieletnia i bez prawo jazdy. Jola młodość spędziła w poprawczaku. Na skutek obrażeń zaczął się poród i lekarze musieli zrobić cesarskie cięcie. Bałam się bardzo, bo rok wcześniej straciłam ciążę / mojego Mirka/ na skutek upadku z okna w lubińskim domu kultury. Teraz jednak miałam szczęście i wszystko skończyło się dobrze. W maju 1997r przeżyłam wielkie szczęście. Po raz pierwszy z moim Mirkiem poszliśmy na całość. Zapomniałam jednak, że byłam po porodzie i po operacji raka szyjki macicy i byłam tam pozszywana. Mój Mirek też się tym przestraszył… po fakcie i nie był uważnie. Poczęło się dziecko. Ciążą okazała się pozamaciczna. Prawie trzy miesiące chodziłam do różnych ginekologów mówiąc, że mam objawy ciąży, żaden nic nie stwierdził i mówili, że sobie ciążę roję. Test wychodził pozytywny. Dopiero gdy poszłam do znanego ginekologa pochodzenia irackiego stwierdził ciążę pozamaciczną. Usunięto mi ją laparoskopowo, był to wtedy pierwszy w Lubinie zabieg laparoskopowy. Usunięto w samą porę, bo już groziło pęknięcie jajowodu. Mogłam być na zawsze pozbawiona możliwości posiadania dzieci. Ale Ktoś nade mną czuwał i był może tak miało być, Bóg nie chciał bym mojemu mężowi Markowi Siudymowi urodziła dziecko innego mężczyzny. W lipcu 1999r byłam już żoną mojego Mirka i dokładnie 1 sierpnia 1999r. poczęły się nasze pierwsze bliżniaki Angelika i Stanisław. urodziły się w maju 2000r., był to najpiękniejszy prezent na Dzień mamy, jaki mogłam od losu otrzymać. Dla Mirka też. Dziś są na trzecim roku prawa we Wrocławiu, a Angelika jest prymuską. W tegoroczny Dzień Matki otrzymałam od niej prezent – zdała na szóstkę przed terminem egzamin z prawa rodzinnego – prawa, w którym ja się specjalizowałam. Moje najmłodsze dzieci – to też prezent na Dzień Matki, urodziły się w maju 2015r. Mój tato jeszcze miał je szczęście zobaczyć. Dziś są w drugiej klasie podstawówki, a za rok idą do komunii. U komunii były moje starsze dzieci. W tym roku pandemia covida się skończyła. Szkoły powróciły do organizowania imprez. Klasa moich drugoklasistów urządziła Dzień Matki. Byłam na nim i byłam wzruszona, kiedy moja córka recytowała wiersz dla mamy i patrzyła na mnie, a mój synek podczas inscenizacji Zemsty Aleksandra Fredry ciągnął za sobą wielką tekturową szablę i mówił: Patrz cześniku wystrzelony! Byłam wzruszona i rozumiem kobiety, co opowiadają , że miały łzy w oczach kiedy ich pociecha gra w szkolnym przedstawieniu. Nie śmieję się już z tych kobiet! W połowie maja byłam na wycieczce w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej w Krakowie na Kazimierzu , widziałam nagrobki polskich wielkich w Kościele na Skałce, w tym nagrobek mojego pradziadka Stanisława Wyspiańskiego i w kopalni w Wieliczce. Wycieczkę zorganizował lubiński PTTK. Wycieczka była udana, ciekawa i organizacyjnie dobrze zorganizowana. I sporo pochodziłam, myślę, że trochę schudłam, bo z tą myślą pojechałam i wiele ciekawych rzeczy zobaczyłam. Wróciłam akurat, by być na Dniu Mamy w szkole u moich dzieci. Mój Mirek nie wytrzymał rozstania i odwiedził mnie. Spędziliśmy cudowną noc. Był bardzo zakochany i bardzo wyposzczony i… och, jak mnie zadowolił. A od kiedy wróciłam nie możemy się sobą nasycić. Szybujemy na skrzydłach rozkoszy w Niebo i w nocy i , kiedy się… spotykamy na szybki numerek w jego kawalerce. A ma dużo pracy, bo ludzie przychodzą i mówią, że mają pamiątki po Stanisławie Wyspiańskim. Trzeba im pomóc, a próśb mają wiele, zwłaszcza jak chcą się leczyć w państwowej służbie zdrowia. A ja … nawet nie wiedziałam, że szybki numerek też może dać mega rozkosz, choć wolę go… jak ma dużo czasu i jest wirtuozem.

” Mama” to jest najpiękniejsze słowo, jakie może usłyszeć kobieta od dziecka. Dla usłyszenia tego słowa warto wszystko poświęcić. Kobieta, która je w życiu słyszała jest szczęśliwa i spełniona i pozytywnie nastawiona do życia. Kobieta, która nigdy w życiu nie usłyszała tego słowa jest pusta niczym ” cymbał brzmiący”. A jest sporo takich kobiet. Nie mam tu na myśli syngielek, które z wyboru wyrzekły się usłyszenia słowa mamo, ale kobiety chore na schizofrenię. Wiele z nich z konieczności jest samotna, nigdy nie dane jest im mieć dzieci, ba wiele z nich nigdy nawet nie miały mężczyzny , w tym fizycznie. Im w życiu dopiero brakuje słowa: ” Mamo”. Często przez ten psychiczny niedosyt zaostrza się ich choroba, mają urojenia na tym punkcie i… znikąd szansy, by usłyszeć słowo: Mamo! Dlatego kobiety wiedzcie, co to jest macierzyństwo i szanujcie fakt, że dane wam jest poznać jego uroki! Dzień Mamy to bardzo ważne święto! Warto iść na Skałkę w Krakowie i pomodlić się do relikwii Św. Stanisława i Jana PawłaII o to, by w naszym życiu był wieczny Dzień Mamy! Drogie ateistki i feministki, ta modlitwa nie jest śmieszna….

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s