Uncategorized

Hurra! Hurra! Hurra!

W mojej psychologicznej praktyce często spotykam się z matkami młodych ludzi, którzy zachorowali na schizofrenię i nie mogą pracować, nie założyli rodziny, są sami i samotni, które siebie obwiniają o to, że ich syn i córka popadli w chorobę, która wciąż jest w Polsce wstydliwa i o której się nie mówi, że ktoś jest chory w rodzinie. Matki mówią, że to ich wina, że dziecko zachorowało psychicznie, bo kazała mu realizować swoje ambicje, kazała się uczyć, na siłę parła, by dziecko poszło na studia, które ona wybrała. Tymczasem studia jej dziecko przerosły, nie nadawało się na studia i zostało z nich usunięte, a to wywołało chorobę. Poniekąd te matki mają rację twierdząc, że ich polityka wychowawcza wywołała chorobę ich dziecka. Wybór studiów i zawodu w dorosłym życiu to nie decyzja rodziców. To decyzja dziecka! Rodzice mogą pomóc w wyborze, ukierunkować, ale nigdy nie mogą wybrać przyszłości za swoje dziecko. Kiedy nasz pupil nagnie się do woli rodziców i pójdzie na studia, które nie będą odpowiadały jemu, nie będzie się uczył, będzie wykłady i ćwiczenia olewał, a na nasze pretensje odpowie: Ciesz się, że w ogóle studiuję! Takie podejście dziecka do studiów i przyszłego zawodu, czyli metoda tumiwisizm, spowoduje, że tych studiów nie skończy, a jak skończy to z racji miernych wyników droga do specjalizacji będzie dla niego zamknięta i skończy jako jeden z wielu byle jakich magistrów, którzy rozwożą wózki z towarem w markecie. A w skrajnych wypadkach, kiedy przyszłość za dziecko wybierze rodzic a nie dziecko skończy to się frustracją, załamaniem nerwowym i chorobą psychiczną naszego dziecka. A chodzi o to, by nasze dziecko weszło w dorosłe życie jako wartościowy obywatel, którego kraj potrzebuje i na którego kraj może liczyć. Pozwólmy więc naszemu dziecku decydować o tym, co chce robić w życiu i cieszmy się z jego wyborów, nawet gdy wiele razy błądzi zanim wybierze właściwą drogę!!!

U nas w domu jest teraz małe święto: w poniedziałek 11 lipca, czyli wczoraj na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego ogłoszono listę przyjętych na pierwszy rok. Mój Gabryś jest w czołówce na liście, jest na dziesiątym miejscu. W tym roku na razie przyjęto mniej kandydatów niż jest miejsc, bo dwie trzecie kandydatów nie spełniło warunków kwalifikacyjnych, miało za mało punktów. Pod koniec sierpnia będzie nabór uzupełniający. Gabryś powiedział, że jest bardzo zmęczony psychicznie stresem związanym z oczekiwaniem na ogłoszenie wyników. Dzisiaj wróciła pogoda, moja rodzina jest na wywczasach w naszym domku letniskowym w Łagowie nad jeziorem sławskim. Gabriel pojechał z nimi. Powiedział, że zasłużył na błogie lenistwo. Będzie się kąpał w jeziorze, pływał żaglówką / ma patent sternika, a tam jest wypożyczalnia żaglówek/ i jeżdżił na rowerze. W sierpniu wraca do Warszawy, bo znalazł pracę w… o kurde! w Gazecie Polskiej. Pomyślcie, jakie to straszne dla nas, bo dla mnie i dla mojego męża wszystko co pisowskie działa jak czerwona płachta na byka. Mój mąż wziął obraz nad jezioro i pracuje tam na świeżym powietrzu. Załatwia także interesantów. Mogą przyjeżdżać do niego do Łagowa, bardzo się cieszy, jak ma gości. Ja w ten weekend nie pojadę do nich. W niedzielę jadę na wycieczkę z PTTK Lubin do Szwajcarii Saksońskiej. Zwiedzimy Twierdzę Kenigstein – największa twierdza w Europie, zamek Stolpen, gdzie więziono hrabinę Cosel i Basteie – malownicze formy skalne. Byłam tam już trzy razy i chętnie jadę kolejny raz, bo widoki z góry są niezapomniane. A najbardziej mnie cieszy, że z góry będziemy schodzić na sam dół. Nie będzie to więc wycieczka objazdowa, będzie trochę chodzenia i trochę adrenalinki przy schodzeniu w dół po kamieniach. W przyszłą niedzielę jadę na wycieczkę w Rudawy janowickie, będzie wspinaczka po górach. Mam nadzieję, że to zaspokoi w tym roku mój apetyt na chodzenie po górach. Z sierpniowej wycieczki w Beskidy – Gorce muszę zrezygnować, jadę do sanatorium do Świnoujścia. To dla mnie ważne, bo muszę leczyć swój sfatygowany kręgosłup, a i wczasy też fajne, bo w sierpniu nad morzem. Mam nadzieję, że nie będę żałowała, że zrezygnowałam z wycieczki i też wrażenia będą niezapomniane. Mój Mirek obiecał przyjeżdżać do mnie. Nie jadę do sanatorium podrywać emerytów, mam swojego emeryta i mam nadzieję, że noce z nim będą niezapomniane. ” Zwiedzanie” dzikich plaż też! A tymczasem dobra wiadomość do oczekujących w PTTK Lubin na wycieczkę w Gorce na liście rezerwowej: zwolni się jedno miejsce! Na razie mój Mirek chodzi dumny jak paw, że jego syn dostał się na dziennikarstwo w Warszawie – spełnił swoje marzenie i marzenie jego, bo jemu nie dane było studiować dziennikarstwa. Tak samo się cieszył, kiedy w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ja studiowałam zaocznie dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim i z radością mi studia finansował. Nie wyrzucił pieniędzy w błoto! Jestem najbardziej poszukiwaną dziennikarką w kraju. On się cieszy i z tej radości… szaleje. Dzisiaj nad ranem przeszedł sam siebie. Aż mi się śnił ognisty orgazm. Przeżywałam go ponownie i na jawie i we śnie. Zaraz idę do łóżeczka. Czekam na niego i mam nadzieję, że casus rozkoszy się powtórzy. Wierzę w niego!!!

Każdy rodzic marzy, by być dumny ze swojego dziecka. Sukcesy naszych dzieci opromieniają bowiem nas, bo sukces dziecka to też nasza zasługa. Na działania człowieka, na jego sukcesy ma wpływ jego inteligencja, intelekt, ale także i to w dużym względzie wychowanie, jakie dali człowiekowi rodzice. Wielu ludzi uważa, że zdolność do wychowania to instynkt, który każdy człowiek ma od urodzenia. Zatem wystarczy urodzić dziecko, a już potrafi się je wychować. Nic mylnego! Wychowanie to ciężka praca i to na trzy zmiany. Moi znajomi na facebooku mówią, że sporo ludzi nie wychowuje dzieci, a je hoduje. Trudno nie odmówić im racji patrząc na współczesną młodzież. A do tego nauczyciel dziś nie może wyprostować małolata, bo… boi się jego i rodziców. Znam przypadek, kiedy uczeń spał na ławce w klasie naćpany i nauczyciel go wyrzucił z klasy i kazał przyjść z rodzicami. Matka przyszła i… zrobiła awanturę nauczycielowi, że stresuje jej dziecko. Człowiek w dorosłym życiu jest taki, jakie wychowanie wyniósł z domu. W dorosłym życiu w swojej rodzinie powiela to, co obserwował w swojej rodzinie podczas dzieciństwa. A zatem rodzice bacznie sami się obserwujcie jak chcecie, by wasze dziecko zostało kimś! Byście mogli być dumni ze swojego dziecka i ta duma była zasłużona! Dziecko to część nas i powinno być tą lepszą częścią…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s