Uncategorized

Pleasure or duty?

Ja lubię pracować. Chwytam się tylu zajęć, ile to jest możliwe. I czasami się śmieję, czy mi dnia starczy. Nieżyczliwi mi ludzie mówią, że jestem pracoholikiem, ale to nieprawda. Ja po prostu lubię pracować i choć spalam się w pracy, to najgorsze dla mnie jest jak nie mam zajęcia i się nudzę. Pracoholizm to ciężka choroba psychiczna z rodziny uzależnień. Pracoholik pracuje i spala się w pracy, ale nie robi tego dla przyjemności i dlatego, że to lubi. Dla niego praca to obowiązek. Pracuje, bo nie widzi sensu w życiu, w pracy zresztą też. Za psychicznym pracoholizmem idą zwykle objawy fizyczne. Pracoholik jest zwykle niedożywiony i wiecznie zmęczony, bo nie ma czasu na sen, ani żeby zjeść. Pracoholicy zwykle drastycznie chudną. Nieleczony pracoholizm i utrzymujący się latami prowadzi nawet do śmierci z wycieńczenia. A trwający latami pracoholizm powoduje choroby serca i neurologiczne, z powodu wiecznego stresu i wycieńczenia fizycznego. Może się skończyć zawałem albo udarem. Pracoholizm to zatem ciężka choroba, ale praca powinna być lubiana i sprawiać przyjemność. Kiedy praca daje satysfakcję nie ma mowy o pracoholiżmie!

Wakacje się skończyły! Sanatorium odchodzi do historii i zostały po nim wspomnienia. Ja mam udane wspomnienia, fajnie było. Także lipiec miałam udany. Jeżdziłam na wycieczki w góry z PTTK Lubin, W maju byłam w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, w Krakowie i w Wieliczce, też z PTTK Lubin. Teraz wraca kierat w pracy i… czekanie do maja na kolejne wycieczki. Mój Mirek kiedy mu powiedziałam, że wracam do domu z sanatorium, nie powiedział, że on się cieszy, ale powiedział, że nasz Maksio / piękny golden retriever/ się cieszy i lata od jednego okna do drugiego. Pies ma jakiś instynkt, potrafi wyczuć, kiedy pan lub pani wraca. Kiedy Mirek wyjedzie do pracy odnawiać obraz w kościele i ma po kilku dniach wrócić, Maksio też przez cały dzień nie potrafi znależć sobie miejsca. A kiedy pan staje w drzwiach, to mało go nie przewróci tak na niego skacze z radości. Nastał wrzesień! Wraz z sierpniem skończył się mój urlop, trochę przymusowy, bo w sierpniu sądy mają kanikułę, a skoro sądy, to i prokuratura nie pracuje. Pierwszego września poszłam do pracy i to od razu do prokuratury i do naszej poradni zdrowia psychicznego i… od razu wpadłam w kierat pracy. W prokuraturze moje biurko o mało się nie załamało pod aktami. Kilka musiałam od razu załatwiać, bo były niecierpiące zwłoki. Jak powiedział szef: Na wczoraj!. Już w najbliższy poniedziałek akty oskarżenia mają wpłynąć do sądu. Z prokuratury we Wrocławiu z językiem na brodzie pojechałam do Lubina do poradni zdrowia psychicznego. Tam.. tłum pacjentów na mnie czekał. Mój szef powiedział, że przeprasza, że mnie tak w pierwszy dzień po urlopie zawala robotą, ale to są wszystkie przypadki niecierpiące zwłoki. Jako osoba chorująca na chorobę dwubiegunową nie powinnam pracować w takim kieracie, który stresuje, bo stres przy tej chorobie nie jest wskazany. Mój szef jednak nie stosuje do mnie taryfy ulgowej. On uważa, że chorych psychicznie należy traktować normalnie jak zdrowych i nie umniejszać ich wartości dając im do zrozumienia, że choroba każe obchodzić się z nimi jak z jajkiem. Pierwszego września oprócz głowy zawalonej pracą miałam też bardzo przyjemne przeżycia. Dwójka moich nastolatków, Łukasz i Teresa poszli pierwszy dzień do nowej szkoły. Do ogólniaka i jest to dla mnie bardzo przyjemne doznanie, bo do tego, do którego ja chodziłam, czyli Ogólniaka nr 1 w Lubinie. Teresa nawet do tej samej klasy co ja, humanistycznej z rozszerzonym francuskim i jej wychowawczynią i nauczycielką francuskiego będzie moja koleżanka z klasy, Ewa Urbaniak. Jednak Tereska nie będzie miała żadnej taryfy ulgowej. Powiedziałam Ewie, by dała jej szkołę życia. Łukasz chodzi do klasy informatycznej. Po pierwszym dniu wrócili do domu zachwyceni klasą, wychowawcami i kolegami. Z kolegami się od razu dogadali. Tereska po szkole poszła z nowymi koleżankami się integrować, do kawiarni Grycana w galerii na lody. A mnie ciężki dzień w pracy osłodziły nie tylko sukcesy dzieci, ale i… mój Mirek. Na krótko między jedną pracą a drugą spotkaliśmy się w jego kawalerce. Był szybki numerek, ale pełny. I było cudownie, mega relaks przed kolejną pracą, odpoczynek psychiczny i fizyczne choć zmęczenie, ale miłe. W nocy Mirek poprawił i przeżyłam boski orgazm. Jak pięknie po ćwiczeniach… po Bożemu zasypiać w ramionach ukochanego! Dziś czekam na niego już i… mam nadzieję, że znowu będzie seks, który na zawsze się zapamięta. Jak pierwszy raz! Nasz pierwszy raz odbywający się co noc…

Praca może być chorobą, może być spełnieniem naszych marzeń i aspiracji, ale może też być terapią. W Polsce większość chorych na schizofrenię nie pracuje, tylko wegetuje na rentach i to najniższych, rzadko najniższych zusowskich, a w większości socjalnych, bo choroba uniemożliwiła im przepracowanie choć jednego dnia w życiu. Polskie społeczeństwo jest bardzo konserwatywne i… głupie, bo wciąż pokutuje pogląd, że schizofrenik nie nadaje się do normalnego życia i pracy, najchętniej widzieliby go nie tylko na rencie, a w zakładzie zamkniętym, bo jest niebezpieczny dla otoczenia. Niestety, w Polsce, kiedy zdiagnozuje się schizofrenię, ludzie są zwalniani z pracy i… nie ma dla nich pracy, bo pobyt w szpitalu psychiatrycznym działa na wielu pracodawców jak czerwona płachta na byka. Tymczasem choroba psychiczna nie zakłóca intelektu. Schizofrenik może być nadal wartościowym pracownikiem i realizować swoje marzenia. A praca dla tych ludzi jest terapią. Wegetacja na rencie, samotność, brak spotykania się z ludżmi zaostrza chorobę. Lekarze psychiatrzy często się dziwią, że przepisywane leki nie działają i powracają epizody psychotyczne. A to dlatego, że chory wegetuje na rencie i całe dnie leży na łóżku wpatrzony tępo w sufit. Ja jestem z tych nielicznych, którym marzenia zawodowe we wszystkich aspektach się spełniły. I nie narzekam, że mam tyle pracy, że zapominam, jak się nazywam. I… tego życzę wszystkim chorym na schizofrenię!

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s