Uncategorized

Return We more to Swinoujscie!!!

Czy warto mieć marzenia? Ja mówię bezsprzecznie , że tak! Choć niektórzy uważają, że marzenia to nierealne urojenia ludzi, którym życie dało w d… i którzy w życiu nic nie osiągnęli. Marzenia to urojenia ludzi chorych na schizofrenię i nie warto sobie nimi zaprzątać głowy, bo jako urojenia nigdy nie mają szansy się spełnić. Ja… jestem szajbuska, zgoda, ale uważam, że warto mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia. Bo marzenia się spełniają, o ile wkładamy wiele pracy, by do ich spełnienia doszło. Są marzenia realne i nierealne. Nierealne, takie jak np. by polecieć na księżyc się nie spełniają, ale też są ważne, bo wzbogacają nasze życie duchowe. Realne, takie jak marzenie, by zostać sławnym pisarzem może się spełnić, o ile ma się talent pisarski i wkłada dużo pracy, by go szlifować. Ja mam to szczęście, że moje wszystkie marzenia się spełniły, ale… naprawdę włożyłam dużo pracy, dużo łez wylałam, a być może i otarłam się o chorobę psychiczną, gdy pojawiło się zwątpienie, że marzenie się nie spełni, bo coś szło nie po mojej myśli, by doprowadzić do spełnienia moich marzeń. Dziś jestem kobietą spełnioną, ale… wytyczam sobie nowe cele, bo radość w dążeniu do ich spełnienia niż w widzeniu ostatecznego skutku. I wszystkim życzę, by mieli odwagę walczyć o spełnienie swoich marzeń!!!

Wracam jeszcze do sanatorium w Świnoujściu, bo to też było takie malutkie, nic nieznaczące moje marzenie, na którego spełnienie czekałam cztery lata od kiedy moja lekarka wysłała wniosek do NFZ. Turnus się udał. Miałam fajne zabiegi na kolana i kręgosłup, pogoda się udała i codziennie kąpałam się w morzu i plażowałam. Moja koleżanka z pokoju trochę narzekała, bo nie było krytej pływalni. Ja kąpałam się i pływałam w morzu. Kiedy zapytałam Bożenki, dlaczego nie kąpie się w morzu, ona powiedziała, że do takiego ścieku ja Bałtyk nigdy nie wejdzie. Ja pływałam w Bałtyku codziennie i… żadnej wysypki nie dostałam. W Sanatorium też trochę realizowałam się zawodowo. Jestem niezastąpiona! Przyjechał do mnie sam minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ministerstwo pracuje teraz nad ustawą w sprawie aborcji z przyczyn ciężkich wad płodu. Kością niezgody jest podział na wady lekkie i ciężkie oraz penalne. Na gwałt potrzebowali mojej rady. Moja koleżanka z pokoju ma kłopoty ze spadkiem. Ktoś jej powiedział, że jak odziedziczyła gospodarstwo rolne, to zachowek jej się nie należy. Udzieliłam jej rady i powiedziałam, by do sądu wzięła adwokata, bo w dzisiejszych czasach kiedy będzie działała bez adwokata, to pełnomocnik strony przeciwnej zje ją na śniadanie. Właśnie zrealizowała moją radę. Skierowałam ją do mojej firmy prawniczej w Warszawie i dałam jej namiary na najlepiej wygadanego o dużej wiedzy prawniczej erudytę adwokata z naszej firmy. Ja niestety, choć bardzo chciała, nie mogłam wziąć jej sprawy, bo jest moją koleżanką i etyka zawodowa mi nie pozwala. Jej rodzina w sądzie będzie zaszokowana: wzięła adwokata z najlepszej firmy prawniczej w Polsce! W sanatorium poznałam też inną fajną koleżankę, która z zawodu jest dietetyczką. Zrobiła nam wykład, jak zdrowo jeść przy odchudzaniu. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile zrobiłam błędów w jedzeniu! Praktycznie jem wszystko, czego mi nie wolno przy odchudzaniu. Schudłam jednak dziesięć kilo i po powrocie z sanatorium dalej chudnę. Jedno z moich największych marzeń, to… moje dzieci. Spełniło się w stu procentach. Mam ich ok, pięćdziesiątki, w tym dwadzieścia już dorosłych. Angelika, Staś , Henryka i Józefina , moi studenci, cieszą się ostatnim miesiącem wakacji. Mój ukochany synek Gabryś pójdzie od pażdziernika na swoje wymarzone dziennikarstwo, będzie świeżym studentem. Reszta moich dzieci w szkole, liceum i podstawówce, cieszy się pierwszym miesiącem nauki i jeszcze labą. W drugim miesiącu nauka będzie już na ostro. Oby sobie nie narobiły zaległości, bo… zaprzęgną mnie, abym im udzielała korepetycji. Z polskiego i historii, bo z matmy to ja jestem noga na poziomie moich dzieci z piątej klasy podstawówki. Mogłabym ich… przepytać tylko z tabliczki mnożenia. Do stu jeszcze pamiętam! Mój Walter, w maturalnej klasie, już będzie zaczynał niezły kierat w nauce. Myśli o politechnice i studiach informatycznych. Jedyne moje dziecko, co nie zamierza wybrać uniwersytetu i studiów humanistycznych. I moje ostatnie marzenie, spełnione co do joty, to mój Mirek, jego miłość i seks tylko z nim. Od mojego powrotu z sanatorium przechodzi sam siebie i marzę, że jeszcze długo moja sypialnia będzie gorąca, a ja tam będę zawsze wilgotna. Moje córki czekają na dzień chłopaka, by uhonorować swoje sympatie drobnym upominkiem. Choć to święto dla małolatów, ja też się z niego cieszę. Mam je co noc, bo co noc mój Mirek przechodzi sam siebie. I właśnie czekam na niego i rozkosz… mojego dnia chłopaka. Ach, ileż jeszcze będę omdlewać z namiętności!

” Pozdrowienia ze Świnoujścia” – I za rok znowu poproszę moją lekarkę o skierowanie do sanatorium. Ja jako osoba zmagająca się z chorobą dwubiegunową i zmuszona zażywać całe życie leki, ale dzięki temu żyję normalnie, mam rodzinę, pracuję i spełniam swoje marzenia, szczególnie jestem uczulona na pragnienia osób chorych psychicznie. Te osoby także mają marzenia. Wiele, niestety, nierealnych! Wiele osób chorych na schizofrenię zachorowało jako nastolatkowie. Żadne ich marzenie się nie spełniło. Nie poszli na studia, nie założyli rodziny, nie pracują. Większość z nich wegetuje na najniższej rencie i… ich największym marzeniem jest pojechać do sanatorium. A i tam nie mogą, bo ich rodzice nie wierzą, że sobie sami poradzą i ich samych nie puszczą, a pojechać razem z nimi nie mają czasu ani pieniędzy na dwie osoby. Rodzice pozwólcie swoim chorym na schizofrenię dzieciom wyjechać do sanatorium! Poradzą sobie. Choroba psychiczna to nie niedorozwój umysłowy, w którym chory nie jest samodzielny i potrzebuje opieki. Taki wyjazd do sanatorium, znalezienie się między ludżmi, poznanie nowych miejsc to także forma terapii! Dlaczego leczenie wielu schizofreników idzie tak opornie? Bo jesteśmy nadopiekuńczy, nie chcemy odciąć pępowiny i nasz chory w swoim pokoju zamyka się w czterech ścianach i leży na łóżku z oczami wbitymi w sufit. Ucieka w świat urojeń. Ucieka w świat marzeń, ale nierealnych, chorych. ” Pozdrowienia ze Świnoujścia” i… jedżcie do Świnoujścia realizować swoje marzenia! Warto!!!

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s