Uncategorized

What you make for realisation of the dreams?

Marzenia to plany jakie mamy na naszą przyszłość. Marzenia mogą być realne i nierealne. Realne to jak ktoś sobie wymarzy, co chce robić w przyszłości i jaki chce być w przyszłości i dokłada wszelkich starań i pracy, by one się spełniły i doprowadza do ich realizacji. Nierealne to rojenia, w których wyobrażamy sobie kim chcielibyśmy być, a które nie mają w ogóle szans się spełnić. Każdy zdrowy psychicznie człowiek ma marzenia i dąży do ich spełnienia i to jest normalne. Chory psychicznie człowiek, zazwyczaj na schizofrenię ma nierealne marzenia, roi sobie, że jest kimś wielkim, kimś, kim w realnym świecie nie ma szans zostać. Człowiek chory na chorobę dwubiegunową w fazie manii jest w wiecznej euforii i zwykle dokłada starań, by spełniły się najbardziej absurdalne marzenia. Stąd się bierze, że chory na chorobę dwubiegunową często bierze kredyt w banku i wyjeżdża ze świeżo poznaną osobą na wycieczkę zagraniczną albo rusza w Polskę w podróż… za jeden uśmiech. Marzeniem Jarosława Kaczyńskiego – prezesa obecnie rządzącej partii w Polsce Prawo i Sprawiedliwość od najmłodszych lat było być w Polsce kimś kto decyduje o priorytetach i reformowanie państwa. Dlatego choć ma bardzo dobry i dochodowy zawód jest radcą prawnym nigdy nie podjął pracy w tym zawodzie i nie sprawiał mu satysfakcji. On i brat poszli na studia prawnicze, bo taką przyszłość dla synów wymarzył sobie ich autorytarny w domu i apodyktyczny ojciec. Dziś Jarosław Kaczyński zrealizował swoje marzenie: rządzi i reformuje Polskę. Nie jest ani prezydentem ani premierem i tego już nie pragnie, jako szef zwycięskiej partii pociąga za wszystkie sznurki. Teoretycy państwa na wydziale prawa zadają sobie pytanie, czy dziś nie utrwala się precedens i wracamy do… wszechwładnej władzy dawnego Pierwszego Sekretarza PRL, czyli punkt ciężkości rządzenia przenosi się z organów państwowych jakim są premier i prezydent, na przywódcę partii rządzącej. JK niewątpliwie uważa, że spełnia swoje marzenia w polityce. Czy jednak spełnia marzenia, jakie społeczeństwo polskie wymaga od władzy? Problematyczne…

Wrócę jeszcze do mojego sławetnego pobytu w sanatorium w Świnoujściu. Otóż tam spełniło się jeszcze jedno moje malutkie, tycie marzenie. Byłam na wycieczce w Berlinie. Na wycieczkę do Berlina przez kilka lat namawiałam moje szefostwo w PTTK Lubin. Nie udało się. Mówili, że na jednodniową to za mało czasu, by wszystko zwiedzić, a i jazda do Berlina długa, a na wycieczkę dwu czy trzydniową to za duże koszty. Nie będzie chętnych, bo do PTTK należą głównie trzymający się za kieszeń emeryci. W Świnoujściu, gdy tylko zobaczyłam, że biuro turystyczne organizuje wycieczkę do Berlina, od razu się zapisałam. Wycieczka kosztowała 180 zł i 18 euro na wycieczkę statkiem po Szprewie. Ale nie żałuję, bo wrażenia z rejsu niezapomniane, widziałam Wyspę Muzeów i dzielnicę rządową Berlina od strony rzeki. W Berlinie widziała Reistag, Bramę Brandemburską i ekspozycję dawnego Muru Berlińskiego. Droga była trochę męcząca, cztery i pół godziny w autokarze, ale warto było. To tylko małe marzenie, jakie ma każdy przeciętny obywatel, chory na schizofrenię też. Mam i miałam to szczęście, że mi się wszystkie zrealizowały i wielkie marzenie. Takim marzeniem było zostać dziennikarzem i pisarzem, znanym nie do szuflady. Dziennikarzem jestem i to najlepszym w Polsce, każde medium się o mnie zabija, nawet prawicowa Gazeta Polska i żydowska Gazeta Wyborcza. Dzięki mojemu Mirkowi skończyłam też zaoczne studia dziennikarskie w Warszawie. Kiedy miał gazetę, finansował mi je. Pisarzem też jestem… najlepiej znanym w Polsce i świecie. Jestem jedyną pisarką co ma więcej niż jednego Nobla literackiego . Mam ich trzy. Za Folwark Zwierzęcy, za ” Czar Baśni” i najnowszy za książkę wspomnieniową o sobie, bliskich mi osobach i moim ukochanym mieście Lubinie, napisaną na podstawie bloga. Nie jestem oficjalnie jako noblistka zarejestrowana pod swoim nazwiskiem. Z Folwarkiem Zwierzęcym podczepiłam się pod Orwella, Drugi nobel reprezentuje Wisława Szymborska, a trzeci Olga Tokarczuk. I tu muszę napisać, że po otrzymaniu tego nobla, na Olgę Tokarczuk wylało się masę pomyj, a telewizja publiczna zamiast być dumna z polskiej noblistki nawet jej nie zaprosiła, minister kultury nawet jej nie pogratulował. A Olga Tokarczuk to bardzo dobra i wartościowa pisarka, jej powieści nie są dla każdego czytelnika, to powieści z górnej półki i zmuszają do myślenia. A że się angażuje w kontrowersyjne działania polityczne. Po to wielki człowiek dostaje największą w świecie nagrodę, by swoją osobą promować pożądane w świecie wartości. Obecnie taką palącą wartością, o którą musi walczyć noblista jest walka o pokój. I ja się w odzyskanie pokoju w Europie angażuję. Do tego do czego doszłam w pisarstwie włożyłam masę pracy. Ileż mnie stresu kosztowało, kiedy różne redakcje nawet nie miały ochoty odsyłać moich literackich wprawek i wiele moich opowiadań, które uważałam za arcydzieła odeszło w niebyt niepamięci. Mój Mirek, kiedy był naczelnym Nowej Miedzi na moich oczach darł moje artykuły, które ja uważałam za godne Pulitzera. To jemu zawdzięczam, że jestem dziś tym kim jestem w dziennikarstwie i literaturze. To była ciężka szkoła sukcesu, ale poskutkowała. Dziękuję mu z całego serca! I mam nadzieję, że i z naszych dzieci zrobi wielkich. Gabryś ma jeszcze wakacje, rok akademicki zaczyna się pierwszego pażdziernika, ale już pracuje w Gazecie Polskiej w Warszawie, na razie jako murzyn, pisze notatki prasowe, dziś nazywane newsami. Siedemnastoletnia Diana i szesnastoletnia Antonia próbują swoich sił na niwie literatury, Dianie gazeta wydrukowała wiersz, Tośce krótkie opowiadanie. Tośka po mnie chce zostać znaną scenarzystką filmową. Obiecałam jej, że to będzie tajemnica, ale się zdradzę. Posłała scenariusz jednego odcinka twórcom ” M jak Miłość”. Piętnastoletni Łukasz robi piękne zdjęcia i też już publikuje, głównie w necie. Poszedł po moim Mirku i bracie przyrodnim Marcinie. A co do młodszych dzieci: Tereska, Mirek i Madzia w wieku trzynastu lat jak ja niegdyś wydeptują ścieżki w lubińskich redakcjach. Mam jeszcze wiele czasu, mam taką nadzieję i że napiszę jeszcze nie jeden bestseler i być może dostanę kolejnego Nobla. Moim marzeniem jest, by jakaś telewizja nakręciła serial i film pod tytułem ” Bez dogmatu” na podstawie bardzo dobrej i niestety niedocenianej w Polsce powieści psychologicznej Henryka Sienkiewicza. Może u mnie zamówią scenariusz do tego filmu? A malutkim marzeniem moim jest, by nadal mieć cudowny seks z moim Mirkiem i jeszcze jak najdłużej. To przyziemne marzenie mi się w całości spełniło. Mirek jest cudownym kochankiem, co noc mam nowe wrażenia i uczy mnie igraszek, o których niegdyś nie miałam pojęcia i których niegdyś bym nie zrobiła, bo uznawałam za grzeszne. W łóżku poddam się każdej igraszce poza seksem analnym. Zresztą oboje go nie uznajemy, bo uważamy, że jest wbrew naturze. Ostatnio Mirek jest cudownie zazdrosny, ja umiejętnie podsycam tę zazdrość. I choć potem ma wyrzuty sumienia i mnie przestrasza, to nie potrafi się oprzeć namiętności. A ja uważam, że jest cudowny! I dzisiaj czekam z utęsknieniem na nową porcję sycących igraszek…

Marzenia ma każdy. Chory na schizofrenię też. Niejeden chory na schizofrenię ma marzenie zostać pisarzem lub poetą. Na terapię u mnie czy u mojego szefa psychiatrzy przynoszą swoje próbki wierszy czy opowiadań. Większość to wynurzenia chorego umysły nadające się tylko do szuflady. Trafiają się jednak teksty, w których coś jest. My wtedy mówimy, by się nie zrażali trudnościami, dalej pisali i… wysyłali swoje teksty. A większość chorych psychicznie w realizacji swoich marzeń ma pod ostrą górkę. Bliscy nie wierzą w ich talent. Kiedy słyszą, że ich dzieci chcą być pisarzami, prowadzą ich do psychiatry, bo uważają, że to objaw choroby. Co jest objawem choroby, to jest. W wielu jednak wypadkach, to zdrowe marzenie. Drodzy rodzice, kiedy wasz syn mówi, że wysłał swoje opowiadanie do redakcji, nie dołujcie go mówiąc: po co? Bez prób, czasem bezowocnych nie ma sukcesu. A kto wie, czy sukces nie nadejdzie? Jak w piosence tytułowej niegdysiejszego programu: Od przedszkola do Opola: ” Śpiewaj z tatą, śpiewaj z mamą, a kto wie gdzie będzie finał. ” Może wam rośnie kolejny Witkacy? Witkacy też chorował na schizofrenię. Nobel czeka na tego kto będzie się starał po niego sięgnąć. Czy ja mam zgarniać wszystkie nagrody?

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s