Bez kategorii

Mieć dużą rodzinę – Być milszym Bogu!!!

Nie przypadkowo ten felieton zatytułowałam takim tytułem. Kościół Katolicki preferuje dużą rodzinę. Jednakże uważa, co nie wszyscy chcą zauważyć, że ludzie powinni rozmnażać się z głową. Dlatego miłe kościołowi są bogate rodziny mające dużo dzieci. Takich parafian proboszcz stawia za wzór do naśladowania.
Moja historia…
Dla mnie wzorem była rodzina Wałęsów. Od kiedy poznałam Wałęsę i jego wówczas ośmioro dzieci, powiedziałam sobie, że i ja będę miała dużą rodzinę.
Komunistyczne standardy…
Za Komuny panowała tzw. mała stabilizacja, małe mieszkania, małe pensje, jedynie milicjanci wybijali się spod poprzeczki, praca obojga rodziców, to wybitnie nie sprzyjało rodzinom wielodzietnym. Komuna preferowała model rodziny dwa plus dwa. I do dzisiaj wiele kobiet myśli, że jak urodziło dwoje dzieci, to spełniło swój obowiązek wobec ojczyzny i…mąż won do oddzielnej sypialni. Rodziny wielodzietne za Komuny były na tyle niepopularne, że im wymyślano od dzieciorobów i ciemnoty. Do dzisiaj istnieje w mentalności ludzi to przekonanie. Rodziny wielodzietne kojarzy się z kocącym się jak króliki marginesem społecznym i wyciągającym ręce do państwa po zapomogi. Wałęsa był za Komuny ewenementem i bohaterem…
Kiedy go poznałam, a było to w czasach kiedy nie był jeszcze Noblistą, sławnym dysydentem i woda sodowa nie uderzyła mu do głowy, to był swój chłop, miał ośmioro dzieci i wszyscy gnieżdzili się w dwupokojowym mieszkaniu. Ale byli szczęśliwi. Danka nie pracowała. Wałęsa harował i zarabiał grosze, do tego jeszcze działalność w opozycji, przed powstaniem Solidarności w nielegalnej. Pamiętam jednak, jaki on miał stosunek do tych dzieci, jak każdą chwilę im poświęcał. Wałęsa stał się dla mnie wzorem…
Agnieszka!!!
Moją ulubienicą była Agnieszka Wałęsówna. Możecie mi wierzyć, ale jej ojcem chrzestnym był Kaczyński. Takie to były czasy! A kiedy nastała demokracja…
To zrobiło się jak w piosence z Kabaretu Olgi Lipińskiej:
” Zaledwie z gałęzi się zeszło,
Już nudzi parlament, koledzy i przeszłość…”
Rok 1981 – rok zmian, demokratyzacji życia, powrotu do korzeni, łączenia się rodzin…
Aleksander Kwaśniewski miał matkę we wsi Krzydłowice pod Lubinem. W 1982r. Agnieszka była świeżo po Komunii zapragnęła zostać parę dni u matki Kwaśniewskiego. Wałęsa, który dzieciom nie potrafił nic odmówić, zgodził się. Wypadło to akurat kiedy 30 sierpnia były ” wydarzenia w Lubinie” W ten wtorek jak zawsze matka Kwaśniewskiego pojechała na targ do Lubina z jabłkami. Zabrała obie dziewczynki: swoją wnuczkę Jolę i Agnieszkę. Cała trójka zginęła w Lubinie…
Wałęsie urodziła się jeszcze Wiktoria, ale pewnie do dzisiaj wspominają Agnieszkę. To była niepospolita dziewczynka…
Wałęsa za to co się stało przez długi czas winił Kwaśniewskiego. Był nawet okres, że chciał mu podać…lewą nogę. Czas leczy rany. Wałęsa wybaczył Kwaśniewskiemu i znowu są przyjaciółmi.
Czy pogodzi się też z Kaczyńskim?
A co ze mną?
Dziewczyny z zasady nie wychodzą na studiach za mąż, a jak wyjdą to wstrzymują się z dziećmi, bo trzeba się uczyć, bo to nie czas na dzieci – czas szaleństw.
Ja w czasach nauki w szkole i studiów miałam dwanaścioro mężów. Dzieci nie planowałam, ale się nie zabezpieczałam i…każdy mój mąż miał jedno dziecko. Wyjątek stanowił Marek Siudym, który ma troje dzieci. Ale to była inna historia. Marek Siudym był moją wielką miłością, dopóki nie przekonałam się, że naprawdę kocham tylko mojego obecnego męża.
Dziś jestem z moim Mirkiem i nie chcę innego mężczyzny. Kochamy się jak szaleni i nie myślimy o żadnym zabezpieczeniu. Mamy już dwadzieścia pięć dzieci i planujemy mieć tyle, na ile moja biologia mi pozwoli.
Wałęsa stał się dla mnie wzorem…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s