Uncategorized

You and I, We are together in the circle charmed in love!!!

Ty i Ja – Zaklęty Krąg Miłości!!!

Na zawsze razem Miłości Kwiat,

W olbrzymiej bańce radości,

Gdy w zaczarowanym kręgu wiruje nasz świat!

Mój mąż dwa tygodnie przed Wielkanocą zaszczepił się przeciwko covid19 drugą dawką. Teraz już jest odporny. Dzień po drugiej dawce czuł się bardzo żle, bolała go głowa, bolały go kości i stawy jak przy grypie i miał dreszcze, ciężko mu było zwlec się z łóżka. Jednak na drugi dzień już mu przeszło i jak mówił: powoli wraca do normalności. Mnie się poszczęściło, bo ministerstwo mnie zarejestrowało 31 marca w nocy, kiedy to przez pomyłkę uwolnili szczepienia czterdziestolatków i pięćdziesięciolatków. Ja miałam szczęście, bo zgłosiłam się do szczepienia jeszcze w styczniu i mojej rejestracji nie anulowano. Zresztą i tak rejestracja mi się należy, jeśli nie z racji wieku, to dlatego, że jestem prokuratorem, a prokuratorów i służby mundurowe szczepią od 22 marca. Trochę się boję tych szczepień, bo mam wyznaczone szczepienie astra zenecą. Tyle się mówi o ryzyku zakrzepicy. Może jednak będzie wszystko dobrze? Trzymajcie kciuki! Do odważnych świat należy! Boję się o siebie i mamę z innej przyczyny. Od roku należymy do programu testowania szczepionek firmy Moderna i miałyśmy już trzy dawki i ciągle obserwują u nas, jakie szczepionka ma skutki uboczne. Czy jak się teraz zaszczepimy, to wzrośnie nasza odporność? Mam nadzieję, że nasz system immunologiczny nie zwariuje. Jak mawia moja koleżanka Ania, anty covidowiec i szczepionko – sceptyczka: Zaszczep się wszystkimi dostępnymi szczepionkami na rynku, a wtedy na pewno nie umrzesz na covid, a dlatego, bo twój układ immunologiczny zwariuje! Mimo jednak, że już wszyscy w naszej rodzinie jesteśmy względnie odporni, to jednak nasza Wielkanoc nie była typową Wielkanocą jak co roku. Siostra z rodziną nie przyjechali, bo złapali covida po szczepionce. Przechodzili lekko, nawet nie mieli gorączki. Co roku tradycją w naszej rodzinie było w Niedzielę Wielkanocną zapraszanie gości, przychodził też znany lubiński polityk Ryszard Zbrzyzny. W tym roku gości nie było. Za to dopisały nasze dzieci. Przyjechał Marcin z rodziną i mój i Mirka najstarszy syn, Krzysztof – z wpadki na studiach, kiedy byłam żoną Jaśka / Mój były mąż Marek Siudym go nie lubił i nazywał go Jaśkiem Wścieklicą/ , także z żoną i dzieckiem. Dopisali wszyscy nasi studenci, i Angelika i Staś i Henryka. Do swoich dzieci mam zaufanie, wiem, że we Wrocławiu zachowują się ostrożnie, nie szlajają się po imprezach i tam, gdzie jest dużo ludzi i wirusa nam nie przywiozą. Angelika zresztą się dużo sama uczyła i dopóki było można każdą wolną chwilę spędzała w czytelni. Henryka jest rozrywkowa, ma to po mnie i ciężko jej było wytrzymać bez imprez, ale i ona zachowywała się rozsądnie. Tak więc na Wielkanoc mamy wszystkie nasze dzieci. Wczoraj była ładna pogoda. Rowerami nie jeżdziliśmy, bo rowery są w domku nad jeziorem, a jeszcze nie czas, by szykować letni dom do sezonu. Byliśmy na spacerze w lesie razem z psem. Maksio biegał jak oszalały, a młodsze dzieciaki razem z nim. No i spacer miał jeszcze jedną dobrą stronę: w lesie nie trzeba nosić masek. Mąż lubi roboty w ogródku. Wykorzystał wczoraj ładną pogodę i robił grządki. Już posadził nowalijki. A mama jak zwykle nasadziła gąszcz kwiatów. Dzisiaj jest zimno, za oknem pogoda, że psa nie wypuścisz / zresztą nasz Maksio i kot to piecuchy, na taką pogodę ich się z domu nawet na smyczy nie wyciągnie/. Kot okupuje kanapę w salonie, to jego ulubione miejsce i lubi , jak jest dużo osób. Pies leży w naszej sypialni i tylko spod kołdry biały pysk mu widać. Spędzamy dyngusa / rano mąż tradycyjnie pokropił mnie w łóżku perfumami i obudził/ przed telewizorem. Nastolatki jak zwykle korzystają z laby i grają na komputerach i… kłócą się o komputer. Chłopcy chcą grać, a dziewczynki chcą na fejsie pogadać z koleżankami. Najstarsze dzieci grają z maluchami w monopol i chińczyka. Tą ostatnią grę i ja lubię. Staś, mój prawnik in spe uwielbia grać w kości. Gra ze mną i Mirkiem. Kości mi bardzo przypominają mojego świętej pamięci tatę. Mój tato miał ulubionego kolegę Tadeusza. W latach siedemdziesiątych przychodzili do nas koledzy taty na brydża. Potem czwórka do brydża się rozpadła, wujcio Tadzio wyjechał na kontrakt do Libii. W latach osiemdziesiątych przychodził do nas codziennie i grali w kości, trochę się przy tym kłócili, bo przegrywać jest ciężko. Grali w kości prawie do śmierci mojego taty, a ściśle do czasu, kiedy wujcio wyprowadził się do Wrocławia. Tak wygląda moja Wielkanoc w tym roku! A najpiękniej będzie, kiedy Mirek przyjdzie do mojego mieszkania w nocy i… najpiękniej podziękuje mi za Wielkanoc. Tej nocy dał z siebie wszystko. Było pięknie i namiętnie – orgazm poprowadził mnie do bram raju. Miłość do tego, którego się zawsze kochało i z którym chce się już przeżyć życie po kres, to najpiękniejszy sposób dostania się do raju. I ważne, by żyć, by Raj mieć za życia, tu na ziemi, bo tylko tu na ziemi cieszymy się z tego, że żyjemy. O tym myślę w… wigilię zaszczepienia się na covid. Spraw Boże, by życie trwało jeszcze pięćdziesiąt lat!

Na zawsze u Nas Święto!!!

Zmartwychwstanie Miłości.

Raduję się, że nałożyłam sobie to pęto.

Cieszę się, gdy Ty co noc rozbierasz mnie ze skromności.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s